Dawno, dawno temu, istniał pewien człowiek, który nazywał się Charles Jonathan Noblesse. Żył w biedzie i nędzy, żebrał o pieniądze, żywił się resztkami jedzenia. Przechodząca na ulicach arystokracja nie okazała żadnego współczucia, czy litości. Nikt mu nigdy nic nie ofiarował, więc z biegiem lat Charles’owa nienawiść do ludzi wzrastała. Zwłaszcza, że często był obiektem kpin i musiał tolerować złośliwe zaczepki ludzi. Kiedy już liczył sobie dwadzieścia pięć wiosen, postanowił zamieszkać w lesie Arcanus. Zdawał sobie sprawę z ryzyka, lecz nie mógł znieść perfidnych i drwiących uśmiechów przechodzących ludzi.
Charles „przeprowadził się” do Arcanusa dokładnie piętnastego lutego tysiąc sto dziewięćdziesiątego drugiego roku. Pięć dni po tym był świadkiem niezwykłego zjawiska, jakie zachodziło w tym lesie co tysiąc lat. Było to narodzenie magii. Wtedy niebieskobiały kłębek magii na chwile wisiał w powietrzu, po czym znikał. Tylko osoba o czystym i dobrym sercu mogła zapoczątkować narodziny magii, a właśnie taką osobą był Charles. Czytał dużo o takich nadzwyczajnych wydarzeniach, więc nie wahał się i pozwolił magii przeniknąć do jego umysłu.
Charles Jonathan Noblesse został pierwszym magiem. Posługiwał się nią w swoim ojczystym języku, francuskim. Później jednak, kiedy Charles miał już siedemdziesiąt pięć lat, język, w których posługiwano się magią, zmieniał się. Dziś jest to łaciński, jednak pierwotna magia używana była w języku francuskim.
Tylko nieliczni znają pierwotną magię, do takich osób należy między innymi Anastasia Black, co zostało pokazane w prologu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz